PRAWDA
[Jak wiecie napisałam już pare wcześniejszych rozdziałów,ale o tym musicie wiedzieć.Stephanie Blue - "szkolna diva",pomiata ludźmi,a Alex jej szczerze nienawidzi.]
Leżałam jeszcze w łóżku,był piękny poranek,a promienie słońca padały na nasze łóżko.Jason spał jak zabity... jak zawsze zresztą.Dla mnie on teraz centrum świata.Ostatnie 3 dni bardzo nas do siebie zbliżyły.Poczułam,że Jason się budzi.Zamiast się jednak przywitać to zerwał się nagle i mnie pocałował,namiętnie i krótko.Patrzyłam teraz na niego trochę zdezorientowana.Zaśmiał się tylko,wziął ciuchy i zszedł na dół co zdziwiło mnie jeszcze bardziej.Kiedy zeszłam na stole leżały grzanki francuskie,jajecznica z świeżymi pomidorami i kawa.Jas nie zauważył mnie i kończył robić właśnie drugą porcję.Przyglądałam mu się bez słowa aż odwrócił się i mnie zobaczył.
- Taki zmienny... - powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Ostrzegałem. - powidział poważnie,ale potem się zaśmiał.Siedliśmy do stołu,a ja nie chciałam tego poranka kończyć.
- Alex,nie znamy się idealnie,ale musisz być świadoma tego co już ci mówiłem,że zadając się ze mną pakujesz się w kłopoty.No np. teraz: Tak sobie myślałem,że dzień bez szkoły ci nie zaszkodzi,nie? ;)
Może i nie lubię słuchać jak się obwinia,ale teraz to jakby mi w myślach czytał.
- Jasonie ja się ciebie nie boję...
- Niestety wiem...tak sobie szkodzisz... - przerwał mi. - ale w tej kwesti się z tobą zagadzam,totylko 1 dzień w końcu,nie? :D
Uśmiechnął się do mnie szeroko.
- Super,to wsiadaj do auta.
- Co? - niezbyt rozumiałam.
-Jedziemy...gdzieś :D - uśmiechnął się szelmowsko.
Tego poranka Jason zdecydowanie najbardziej przez całą naszą znajomość pokazał się od tej jego "ciemniejszej" strony.A może miał rację?Nie licząc znajomości przez internet to znam go tylko trochę ponad tydzień,więc podsumowując,jadę Bóg wie gdzie z facetem,którego nawet nie znam.Ale nie dam się spławić,o nie! Pierwszy raz kogoś naprawdę kocham i łatwo mi to nie przejdzie!
Tak więc 10 minut później byliśmy już w drodze.Okolica była bardzo piękna,tak że aż chciałoby się wejść do jednego z tych lasów.Jak też bardzo zdziwiłam się,gdy zatrzymaliśmy się właśnie przed lasem.Jason wyzedł bez słowa i gestem nakazał iść za nim.Las wyglądał cudownie! Co jakiś czas udało mi się zauważyć jakąś wiewiórkę czy myszkę.Po kilku minutach wędrówki znaleźliśmy się na jakiejś jakby górze.Z początku myślałam,żde to polana,ale zauważyłam wtedy jeden bardzo stromy bok i głębokie jezioro na dole.Jason siadł ok. 2 m od urwiska,a ja poszłam w jego ślady.
-Alex... wiem,że już o ty rozmawialiśmy,ale to tak nie może wyglądać,nie możesz żyć w nieświadomości... - odezwał się w końcu.
-Jason ja ci...
- Ufasz? Widzę i powiem tylko,że to głupota - przerwał mi. - Chcesz znać prawdę? - dodał. Przytaknęłam tylko.Westchnał.
- Prawda jest taka,że jak już ci mówiłem nie jestem tym za kogo mnie uważałaś,a najgorsze jest w tym to,że jestem tego świadomy,poprostu nie mam na to wpływu.Tyle,że nikt nie wie o co tu naprawdę chodzi...Dwa lata temu chodziłem z dziewczyną,Stephanie Blue.Stephanie umawiała się też wtedy potajemnie z Mike'em Jacksonem.Kiedy ich przyłapałem to ona powiedziała,że to moja wina,że nie jestem dla niej dość dobry,kazała mi udowodnić czemu niby na nią zasługuje.Byłem głupi...myślałem,że ją kocham,,przyszliśmy tu... skoczyłem z 15 metrów,a ona?A ona poszła sobie i zostawiła mnie tam.Potem pomyślałem,że czemu mam jej coś udowadniać,że może to ona nie zasługiwała na mnie.Od tego momentu,że jestem gorszy...Może nie zostawiłbym kogoś samego,przemoczonego,jesienią i to jeszcze na wietrze,ale czułem tak.staram się Alex,ale są takie rany,których czas nie wyleczy.Nie chcę żebyś cierpiała... - kiedy skończył mówić zamilkł i siedział tak wstrząśnięty wspomnieniami.
Jak ona mogła?! Zniszczyła mu stosunek do samego siebie,samoocene,pozostawiła trwały ślad w jego psychice i jeszcze on się teraz wini!
Nie wiedzieć kiedy łzy napłynęły mi do oczu.
- Och Jason! - wyszlochałam przytulając mu się do piersi.
- Spójrz na mnie - powiedziałam delikatnie się od niego odsuwając. - KOCHAM CIĘ,TYLKO CIEBIE,ZAWSZE.
